9 miesięcy to dopiero początek – rzecz o energii spódnicy

9 miesięcy to dopiero początek – rzecz o energii spódnicy

W święta kończę wyzwanie, czy też eksperyment, który rozpoczęłam 9 miesięcy temu. Miałam nosić każdego dnia sukienki lub spódnice. I podołałam, z małym wyjątkiem. Wyłamałam się tylko raz, kiedy pojechałam na kajaki.

Najbardziej zadziwił mnie fakt, że wyzwanie okazało się nie być żadnym wyzwaniem. Jeśli jakiś czas był trudniejszy, to chyba pierwsze 2 miesiące. Miałam zdecydowanie za mało spódnic w szafie, a te które się tam znajdowały, wcale nie były odpowiednie. Kiedy znalazłam swój sposób na tę część garderoby, wszystko stało się prostsze i przyjemniejsze.

Koleżanki ze Spódnicowego Kręgu Kobiet na FB twierdzą, że spódnica ma cudowną moc ładowania nas kobiecą energią. Czy mój eksperyment to udowodnił? Nie wiem.

Co się zmieniło w moim życiu przez ten czas?

1) Czuję się zdrowsza i pełna energii, ale to zawdzięczam lekarzowi, prochom, diecie i innym staraniom, choć potwór co jakiś czas wychyla łeb i ciągle wiele pracy przede mną. Żadnych cudów.

2) Schudłam. Powodem jest zmiana diety. Żadnych cudów.

3) Zapuściłam włosy. Miała taką potrzebę. Po prostu. Podobam się sobie w nowej fryzurze i czuję się bardziej kobieco. Czy to ma coś wspólnego ze spódnicami?

4) Poprawiły się moje relacje z mężem, ale ciężko na to oboje pracowaliśmy. Podobam się mu w spódnicach i sukienkach, ale nie dzięki temu stałam się lepszą żoną, a on lepszym mężem. Widmo rozwodu przestało nad nami wisieć nisko, ale nie powiem, by całkiem zniknęło. Żadnych cudów.

5) Udało mi się utrzymać względną regularność w prowadzeniu bloga, nad tym pracowałam i bardzo mi zależało. Spódnice przyczyniły się do tego jako temat. Tylko tyle i aż tyle. Ciągle jednak czuję, że wymaga on większej regularności, zmian i większego/innego zaangażowania z mojej strony. Żadnych cudów.

6) Rozwijam szyciowe hobby i mam dalsze plany z nim związane. Ale to wszystko działo się i wcześniej, tylko trochę wolniej. Brak odpowiednich spódnic był tylko motywacją bym szyła więcej i więcej. Żadnych cudów.

7) Znalazłam pracę jakiej szukałam, ale w końcu jej szukałam, a nie spadła mi z nieba. No dobra, trochę spadła, i jest dokładnie taka o jakiej marzyłam. Ma wszystkie zalety pracy, o której myślałam (blisko, elastycznie, miło i sympatycznie) i brakuje jej tych zalet, o których w myśleniu zapomniałam (świadczenia, możliwość awansu i rozwoju). To można podciągnąć pod cud, choć raczej zasługę przypisałabym mojej przyjaciółce.

8) Znikła całkowicie moja ambicja zawodowa i zainteresowanie polityką (zbawianie świata i uszczęśliwianie ludzkości przestało mnie interesować). Konsekwentnie odrzucam zarówno zaproszenia na kawę, jak i propozycje współpracy od politycznych znajomych. To, co aktualnie robię, absolutnie mi wystarcza. To jedyny prawdziwy cud.

Tak wyglądają fakty. Na pytanie, czy spódnice maja cudowną moc, odpowiedzcie sobie sami.

Choć kończy się termin wyzwania, nie zamierzam ze spódnic i sukienek rezygnować, bo dzięki nim:

  • czuję się piękniejsza i bardziej kobieca,

  • częściej dostaję komplementy od męża (choć tuż po świętach przedstawię Wam spódnicę, która dostała tylko ogrom krytyki).

  • częściej dostaję komplementy od znajomych (nawet tych, którzy nigdy nie komplementowali) i całkiem obcych (wcześniej myślałam, że spotyka to piękne lub sławne),

  • mężczyźni przepuszczają przodem i na pasach, otwierają drzwi, ustępują miejsca i są bardziej uprzejmi, (by uzyskać ten sam efekt w spodniach, musiałabym nosić dekolt do pasa),

  • dzieci bardziej mnie lubią,

  • jest mi zazwyczaj cieplej i wygodniej niż w spodniach

  • w spódnicy łatwiej jest udawać „blondynkę”, czy też „słabą kobietkę”, kiedy zajdzie taka potrzeba.

Nie wszystko jest jednak takie proste i kolorowe. Przechodzenie na „spódnicowanie” rodzi kilka problemów. Pierwszym są same spódnice. Trzeba znaleźć właściwy styl i długość. U mnie są to szerokie modele o długości poniżej kolan, choć od wiosny do jesieni lubię też całkiem długie. Drugim są buty. Do spódnic, szczególnie o tak trudnej długości jaką wybrałam, nie wszystkie pasują, a na pewno nie te, które pasują do spodni. Znalezienie i dobranie odpowiednich butów (bez wysokiego obcasa) jeszcze trochę mi zajmie. Na szczęście trampki i oficerki pasują do wszystkiego i tego się trzymam. Trzecim problemem jest wymiana bielizny. Więcej o konieczności posiadania halki możecie przeczytać tutaj.

Podejmiecie się takiego wyzwania?

Udostępnij:

4 Comments

  1. Słyszałam o tej idei, choć nie wiedziałam, że powstała taka grupa na fb. Pięknie wyglądasz w tych stylizacjach. Cenię sobie aktualnie spodnie bo ciągle biegam za moimi dziećmi, ale jestem chętna wypróbowania za jakiś czas tej opcji. Na pewno to będą spódnice ołówkowe albo zwiewne długie sukienki. Co do czarów – tak, jak mówisz, cudów się nie spodziewam, sami jesteśmy odpowiedzialni za to, co dzieje się w naszym życiu. Ale też wiem, że ładnie można swoją świadomość zaprogramować makijażem, perfumami, więc czemu nie spódnice? Wierze, że będąc tak pięknie ubraną, chodzimy bardziej wyprostowane, myślimy o sobie lepiej, a co za tym idzie – inni nas tak odbierają. A to powoduje ciąg miłych zdarzeń. Myślę, że warto spróbować:)

    Reply
  2. za czasów studenckich (a właściwie cały pierwszy rok) chodził tylko w spódnicach i sukienkach. Często mnie pytano,czy w ogolę posiadam w szafie jakieś spodnie. A ja się czułam super. Teraz chodzę tylko w spodniach… z wygody.. no i jest zimno a płaszcz do kolan. Tak czy siak chyba coś zmienię, bo czuję się coraz mniej atrakcyjnie niestety :/

    Reply
  3. Noszenie spódnic ma wiele zalet. Ja ostatnio lubię takie do kostek :-) Bardzo mi się spodobał Twój artykuł :-)

    Reply
  4. Szczerze podziwiam i gratuluję wytrwałości. Patrząc na listę zmian/ przemian w Twoim życiu to można podsumować – spódniczka/sukienka ma moc :)! Uwielbiam spódnice i sukienki, ale chyba nie dałaby rady podjąć się takiego wyzwania.

    Reply

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>