Farbowanie tkanin w pralce

Farbowanie tkanin w pralce

Często kupuję tkaniny przez internet. Gdy już przyjdą czasem okazuje się, że to niekoniecznie to, czego oczekiwałam. Leży sobie później taka tkanina na półce, zajmując miejsce i czeka cierpliwie, aż będziemy mieć na nią nastrój, na Świętego Nigdy. Ja takich tkanin mam kilka.

Ostatnio kupiłam śliczny rayon, sztuczny wiskozowy jedwab. Dużo, bo na spódnice z koła. Miętowy i łososiowy. Przynajmniej tak wyglądał na zdjęciach w internecie i tak opisał go sprzedawca. Na moich zdjęciach też tak wygląda. Gdy do mnie dotarł, okazało się, że to pistacja i pastelowy blady pomarańcz. Kompletnie nie moje kolory.

Mogłam odesłać powiecie. No mogłam. Nie miałabym już jednak szans kupić takiej tkaniny w tej cenie. A tkanina jest delikatna, miła w dotyku, zwiewna. Cudo. Akuratna na letnie spódniczki i bluzeczki.

nie to co w rzeczywistości, ale prawie, prawie

ładne te kolory prawda? szkoda, że tylko na zdjęciu….

Postanowiłam zaryzykować i zmienić kolor. Choć obaw było wiele: czy to zadziała? a jak zadziała, czy efekt będzie zadowalający? czy nie zniszczę tkaniny? czy łazienka nie zmieni się w masakrę z horroru?

Wybór barwników do tkanin jest mizerny. Do bawełny, czy lnu jest kilka. Takich, które się barwią wiskozę i mogą być użyte w prace niewiele. Postanowiłam wypróbować barwnik Lazur. Opakowanie kosztuje 3 zł z groszami i starcza na 1 kg. tkaniny. Farbowanie zrobiłam na kilaka sposobów i jak zobaczycie, każdy ze sposobów dał inny efekt.

Pomarańczowy w czerwony

1 kg materiału włożyłam do pralki.

Przepłukałam na najkrótszym możliwym cyklu. W mojej pralce to 15 minut.

1 całą czerwoną farbę plus płaską łyżeczkę niebieskiej wsypałam do słoika. Rozpuściłam w wodzie intensywnie potrząsając słoikiem i wlałam do pralki na mokrą znajdującą się wewnątrz tkaninę

Ustawiłam program na 90 stopni.

Kolor, jak widać na zdjęciu, jest prawie jednolity. Gdzieniegdzie z bliska widać niebieską kropeczkę wielkości główki szpilki (jak gdyby niebieski barwnik się dobrze nie rozpuścił). Jestem zadowolona z efektu. Blada, chłodna ceglana czerwień bardzo mi się podoba.

farbowanie tkanin

w rzeczywistości odcień jest odrobinę mniej różowy niż na tym zdjęciu

Pistacjowy w granatowy

Do pralki włożyłam 2 kg materiału.

Przepłukałam na najkrótszym możliwym cyklu.

2 opakowania granatowego barwnika i 1 opakowanie szarego rozpuściłam w wodzie tym razem w dużej misce i wlałam do bębna na mokrą tkaninę.

Ustawiłam program na 90 stopni.

Kolor nie jest granatowy, raczej niebiesko-szary Wyszedł też mniej jednolity niż za pierwszym razem, choć ilość farby była odpowiednia i proporcjonalnie taka sama jak przy czerwonym. Nie wygląda to jednak źle. Ten kolor należy do moich ulubionych, więc właściwie wcale mnie nie martwi, że nie jest to granatowy, a nierówności farbowania tylko nadają mu charakteru.

jak barwić materiał

na zdjęciu widać nierówności farbowania

Pistacjowy w zielony, biały w zielony

Tym razem robiłam wszystko zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

1 opakowanie zielonej farby i pół opakowania czarnej rozpuściłam i wlałam do pustego bębna.

Następnie do pralki włożyłam suche tkaniny: mały kawałek pistacjowej wiskozy i trochę większy białej bawełny w czarną kratkę i białą bawełnianą bluzeczkę.

Pralkę ustawiłam na 60 stopni.

Kolor mimo dodatku czarnego wyszedł bardzo jasny, blady. Niestety miejscami pojawiły się okrutne przebarwienia, jak gdyby barwniki się nie do końca rozpuściły. Na pozostałej powierzchni kolor jest bardzo jednolity. Bluzeczka właściwie nadawała się tylko do wyrzucenia. Z wiskozy może uda mi się wykroić bluzkę z krótkim rękawem. Bawełna wyszła prawie bez szwanku. Niestety na niej kolor wygląda najsłabiej. Nie wiem tylko czy to wina temperatury, suchej tkaniny, czy tego, że barwniki się źle rozpuściły.

farbowanie ubrań

niestety takie przebarwienia są w kilku miejscach na tkaninie

Podsumowanie:

  • farbowane jest łatwe, szybkie i bezproblemowe,
  • kolor wychodzi dużo bledszy i jaśniejszy niż można oczekiwać
  • najlepiej wlewać rozpuszczony barwnik do bębna na mokre tkaniny,
  • czym mniejsza ilość tkaniny do farbowania na jeden raz, tym kolor  bardziej jednolity,
  • wyższa temperatura daje lepszy efekt,
  • myślę, że podwójna ilość barwnika wzmocniłaby kolor,
  • poliestrowe nici zostają niezafarbowane (sprawdziłam na bluzeczce), dlatego lepiej farbować przed szyciem.

Całościowo jestem zadowolona. Mam tkaninę w kolorach, które lubię, i z których chętnie coś uszyję. Wiem też, że w farbowaniu nie ma nic strasznego. Pewnie jeszcze kilka razy zdarzy mi się ratować w ten sposób moje nietrafione kolorystycznie zakupy tkaninowe .  Już  zamawiam kolejne opakowania farby.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

5 Comments

  1. Świetnie było poczytać o tego typu farbowaniu tkaniny. Nigdy tego niepraktykowalam a przyznam sie szczerze że kilka nietrafionych zakupów tkaninowych i mnie dopadło ; ) z przyjemnością zapamiętuje! :)

    Reply
    • Cieszę się, że mogłam pomóc.

      Reply
  2. Ciekawy wpis, kiedyś przymierzałam się do farbowania, ale nie w pralce :)

    Reply
    • Podobno ręcznie wychodzą intensywniejsze kolory. Ja bałam się ręcznego, a raczej tego całego bałaganu, który na pewno by powstał, gdybym się za to zabrała ;)

      Reply

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>