Jak mąż komplementował nową spódnicę…

Jak mąż komplementował nową spódnicę…

Idziemy do znajomych. Prasuję metry spódnicy z koła, którą niedawno uszyłam i dość dużą ilość materiału z bluzki. Zakładam to wszystko na siebie i czuję się jak milion dolarów, albo 2, pierwszy za wygląd, drugi za pomysłowość.

Lubię jak jest za dużo i za szeroko, a mając taki styl nie łatwo podobać się mężczyznom. W maxi sukience oversize można dostać komplement co najwyżej od koleżanki. Idę więc do męża po zasłużony komplement. Przechadzam się w tę i z powrotem. Zero reakcji. Nic to. Mój mąż do szczególnie wylewnych nie należy. Nauczona doświadczeniem chcę mu pomóc wyrazić zachwyt:

Kochanie jak wyglądam? – pytam.

Byłaś już tak ubrana w środę. I wtedy Ci mówiłem, że wyglądasz dobrze.- odpowiada, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Konsternacja na mojej twarzy została zauważona, bo szybko dodaje:

I dzisiaj bym Ci też powiedział, ale nie wiedziałem, że już skończyłaś.

Tralalala. I tak nie wierzę. Pomyślałam jednak, że skoro on myśli, że jeszcze nie skończyłam, to widocznie nie jest tak dobrze jak mi się wydawało. W końcu ideału poprawiać nie trzeba. Podeszłam do lustra, przyjrzałam się sobie krytycznie i zrozumiałam. Jestem blada. Beż mi nie służy. Potrzebuję więcej koloru, najlepiej szminki. Przyciemniłam usta, przy okazji odrobinę je powiększając, by było jeszcze seksowniej, wracam do męża.

Teraz już skończyłam - mówię pewna, że w końcu dostanę komplement, na który czekam. Popatrzył krytycznym wzrokiem. Zrobił minę, która miała świadczyć o tym, że się głęboko zastanawia i z rozbrajającą szczerością wypalił:

Wcześniej wyglądałaś lepiej.

I to by było na tyle.

_____________________________________________________________________

A teraz kwestie krawieckie.

Spódnica uszyta jest z koła, które sama rysowałam z pomocą centymetra, mydełka i brzydkich słów wypowiadanych w międzyczasie do siebie. Poszło na nią 5 m dzianiny bawełnianej koszulkowej bez domieszek. Jest ciężka, plącze się wokół nóg, ale wygląda bosko, więc zniosę te niedogodności.

Bluzeczka jest lniana, kupna, przerobiona. Miała golf i rękawy. Rękawów pozbyłam się dawno, a ostatnio obcięłam również golf. Podkrój szyi wykończyłam lamówką.

spódnica z koła

tej spódnicy jest naprawdę dużo

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

2 Comments

  1. Heh, też uwielbiam się ukryć pod metrami tkaniny! Zestaw bardzo ładny, a naszyjnik obłędny!

    Reply
    • Dziękuję. Naszyjnik uwielbiam i pasuje mi prawie do wszystkiego. Jest autorstwa Ewy Mroczkowskiej. Jej biżuterię można kupić w galerii Piękne Rzeczy na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, lub bezpośrednio u projektantki.

      Reply

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>