Jedwab – wyznacznik delikatności

Jedwab – wyznacznik delikatności

Jedwab to najbardziej ekskluzywny z materiałów. Przemawiają za tym nie tylko koszty produkcji, choć one przede wszystkim. Jedwab jest produkowany przez jedwabniki. Z ich kokonu pozyskuje się jedwabną nić, która po procesie przędzenia, jest bazą do wielu jedwabnych tkanin. Został wynaleziony w chinach.

Jedwab to materiał pełen sprzeczności. W dotyku jest niezwykle miękki, chłodny, śliski i lejący, po prostu jedwabisty, choć potrafi być całkiem sztywny. Ma delikatny perłowy połysk. Świetnie pochłania wilgoć. Nadaje się zarówno na zimę, jak i na lato, bo choć lekko przewiewny, to kiedy jest ściśle tkany trzyma ciepło. Jest lekki. Odpowiedni nawet dla najbardziej wrażliwej skóry. Niewłaściwie traktowany, bardzo szybko się niszczy, choć potrafi być bardzo trwały (kiedyś z jedwabiu robiono spadochrony). Nie mechaci się. Szybko blaknie na słońcu. Gniecie się, ale w całkiem inny sposób niż bawełna, czy len. Na matkach oznaczony jest jako „100% silk”. Tak jak wełna może być zjedzony przez mole.

Oczywiście jedwab to wiele różnych tkanin: sztywna, szeleszcząca tafta, , perłowa organza, tkany w piękne wzory adamaszek, sztywny szantung na krawaty, delikatna i błyszcząca satyna, oraz zwiewny i przeźroczysty muślin lub szyfon.

Szycie:

Szycie jedwabiu jest raczej trudne. Wymaga wprawy, szczególnie, gdy szyjemy z cienkich tkanin. Wymaga też specjalnej stopki do śliskich tkanin i cienkiej, ostrej igły. Najlepiej specjalnie do jedwabiu dedykowanej. Do szycia jedwabiu sprawdzają się jedwabne nici. Czym jedwab grubszy, tym łatwiej go szyć. Szwy szczególnie te, które często się naprężają dobrze jest podkleić flizeliną, by mieć pewność, że na pewno się nie rozejdą.

Pranie:

Pranie jedwabiu to wyzwanie. Po pierwsze pranie w pralce nawet na najdelikatniejszych programach odpada. Po drugie pranie w tradycyjnym proszku również odpada. Po trzecie wyżymanie odpada. Po czwarte suszenie na słońcu odpada, bo tkanina blaknie. Suszenie w suszarce bębnowej jest niezalecane, a nawet suszenie rozwieszonego materiału/ubrania może nie być dobrym pomysłem. Niebezpieczniej suszyć jedwabne rzeczy rozłożone na płasko na ręczniku.  Jedwab fatalnie się odplamia, bo nie lubi chemii. Jeśli coś jest jedwabne i ma na metce informacje, że można prać tylko chemicznie, grzecznie zanoszę to do pralni, za każdym razem, gdy zajdzie taka potrzeba.

Prasowanie:

Jedwab nie lubi wody. Zbytniego gorąca tez nie. Najlepiej ustawić żelazko na najniższą temperaturę i niewielką parę. Prasuje się dość łatwo, choć przy za wysokiej temperaturze lub się wybłyszczyć. Można też prasować, gdy jest jeszcze odrobinę wilgotny, najlepiej przez cienką bawełnianą ściereczkę.

Na rynku istnieją też sztuczne jedwabie, które na pierwszy i drugi rzut oka, a nawet na dotyk przypominają jedwab. Niestety sztuczne jedwabie, o których napiszę innym razem, choć tańsze, są tak samo trudne w utrzymaniu, jak ten naturalny. Z tanich tkanin najlepiej jedwab potrafi udawać wiskoza, nic więc dziwnego, że to z celulozy produkowane są sztuczne jedwabie. Poliester nawet najnowocześniejszy i najdelikatniejszy nie będzie jak jedwab. Trudniej się nabrać, bo inaczej się układa, inaczej błyszczy, a w dotyku jest też całkiem inny.

silk-798087_1280

Z jedwabiu warto kupować apaszki, zwiewne szyfonowe lub satynowe bluzki, czy sukienki i oczywiście bieliznę. A mężczyźni koniecznie jedwabne krawaty. Jeśli chodzi o inne części garderoby, to dla wygody lepiej zdecydować się na coś, co ma jedynie dodatek jedwabiu w składzie. Chyba, że chodzimy regularnie do pralni, wtedy problem znika.

Na półkach sklepowych czysty jedwab występuje najczęściej w ekskluzywnych butikach , w sieciówkach rzadko. Tam bywa raczej tylko dodatkiem, a ostatnio nawet to coraz rzadziej. Zawsze jednak dodatek jedwabiu uszlachetnia tkaninę, staje się ona wtedy bardziej śliska, lejąca i przyjemniejsza w dotyku, a ciągle jest łatwiejsza w utrzymaniu niż czysty jedwab. Z sieciowych sklepów jedwabną bluzkę, czy sukienkę w przystępnej cenie można kiedyś było kupić w Tatuum. Ostatnio tam byłam i teraz na wieszakach przeważnie wiskoza, poliester i trochę bawełny – czyli tak jak wszędzie.

Jedwab to taka trudna miłość. Kocham jego dotyk na mojej skórze. Jedwabna halka, czy koszulka to przyjemność, która nie ma końca. Przynajmniej póki nie wrzucę przez pomyłkę tej koszulki do pralki ze zwykłym praniem, bo wtedy szybko kończy swój żywot. Nie lubię też dolnych części garderoby z jedwabiu. Mam jedwabną spódnicę, którą miłuję miłością wielką, tak mniej więcej godzinę od założenia. Później niestety gniecie się i wygląda coraz mniej świeżo. Po każdym praniu (choć ręczne i w delikatnym płynie) jest też coraz mniej czarna. Uwielbiam natomiast bluzki z jedwabiu, choć traktuję to jako kaprys, bo wiem, że podobna bluzka z wiskozy jest z pewnością praktyczniejsza w użyciu, a i tak wiele osób nie widzi różnicy. Moja skóra jednak różnicę odczuwa, dlatego czasem pozwalam sobie na jedwabną ekstrawagancję.

Jak odróżnić jedwab naturalny od sztucznego

Nie dam Wam prostej recepty jak odróżnić jedwab prawdziwy od sztucznego. To kwestia tego jak materiał odbija światło, jak się go odczuwa w dotyku, jaki odgłos wydaje jedwab pocierany o jedwab, jak się pali (nie radzę tego sprawdzać w sklepach). Wydaje mi się, że jestem w stanie odróżnić prawdziwy jedwab od sztucznego, ale nie będę się upierać, że nie dałabym się nabrać na jakąś wyjątkowo dobrą podróbkę. O sztucznym jedwabiu więcej przeczytacie tutaj.

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>