“Modoterapia” – recenzja umiarkowanie niepochlebna

“Modoterapia” – recenzja umiarkowanie niepochlebna

Szukałam książki o psychologii ubioru. O tym jak ubranie wpływa na nas i jak odbierają nas inni. Ktoś polecił mi książkę  „Modoterapia”. Po jej przeczytaniu mogę z całą stanowczość napisać, że to nie jest książka o tym. A o czym jest?

Tuż przed 8 przyszedł kurier z książką „Modoterapia, czyli po co ci tyle ubrań” Antoniny Sameckiej. O 10 byłam już po lekturze lekko rozczarowana. Dużo się spodziewałam po książce, która ma mnóstwo entuzjastycznych recenzji, a niektórzy nazywają ją nawet biblią mody. Główna zaleta książki, to fakt, że czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Główna wada książki, to potraktowania tematu „po łebkach”. Forma książki to dużo obrazków i zdjęć, trochę banałów podanych w ultra skondensowanej formie, kilka niezłych wywiadów i znów trochę banałów. Jak gdyby ktoś zrobił dobrą prasówkę z któregoś modowego tytułu, wybrał z rocznej prenumeraty najlepsze fragmenty i zebrał to w formie książki. Nie ma w niej nic odkrywczego. Powszechnie wiadomo, że nieodpowiednie ubranie może sprawić, że nie dostaniemy upragnionej pracy i jak Cię widzą itd. A ja chciałam dowiedzieć się również z czego to wynika. Tej odpowiedzi brakuje. Każdy rozdział „Modoterapii” to około 5 zdań i każdy mógłby być leadem, do prawdziwego rozdziału, którego tam jednak nie ma. Całą książkę można streścić do zdania: „Jeśli nosisz, co lubisz i w czym się dobrze czujesz, to będziesz w tym wyglądać dobrze, ale na wszelki wypadek znaj kilka zasad, których Ci oczywiście nie podam, bo są tak oczywiste, że wszyscy je znają”. Prawda, że banał? I w dodatku prawdziwy tylko dla osób, które mają naturalne wyczucie stylu. Jeśli ktoś szuka w „Modoteriapii” konkretów, to się mocno zawiedzie.

Zalazłam plusy

Nie znaczy to wcale, że uważam książkę za bezwartościową. Na temat ubierania się mam podobne zdanie, co autorka, więc miło poczytać ładnie zebrane i poukładane własne myśli. Poza tym „Modoterapia” jest powiewem świeżości wśród wielu pozycji, które przekonują nas, że w naszej szafie coś musi koniecznie być, albo czego absolutnie być nie powinno, by dobrze wyglądać. Miło, że ktoś w końcu powiedział, a właściwie napisał w książce, że można przestać się spinać, zignorować gadanie stylistów, być sobą i mimo to, a raczej dzięki temu dobrze wyglądać. I fajnie mieć na półce coś, co przypomina, by mieć dystans zarówno do tego, co nosi się samemu, jak i do tego, co noszą inni. Często o tym zapominamy, choć to oczywista oczywistość. Tak jak sama książka.

Modoterapia, czyli po co Ci tyle ubrań

Tak wygląda przeciętny rozdział w książce

 

Co Wy myślicie o “Modoterapii”? A może czytałyście naprawdę dobrą książkę o modzie?

Udostępnij:

2 Comments

  1. Dystans do siebie jest bardzo:) i zawsze należy być sobą, rownież w ubiorze. Ja stosuję zasadę, że lepiej być ubranym niż przebranym:). Odpowiednio dobrany do mnie strój sprawia, że mam dobre samopoczucie i jestem pewniejsza siebie:) Pozdrawiam
    http://www.kobiece-inspiracje.com

    Reply
  2. Dzięki za wartościową recenzję. Widać, że masz mądre podejście do tematu i od lektury oczekujesz wartościowej treści :)

    Reply

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>