Pudrowy róż – spódnica z kontrafałdami bez wykroju

Pudrowy róż – spódnica z kontrafałdami bez wykroju

Z pudrowym różem mam problem. Nigdy nie nosiłam. Mąż nie lubi, więc tym bardziej mnie nie kusił. Aż tu nagle, przy przeglądaniu sklepu z tkaninami, zobaczyłam różową dzianinę i poczułam żądzę posiadania. Jak to bywa z moimi krawieckimi żądzami (tymi, na które mogę sobie pozwolić) z przyjemnością jej się poddałam, szczególnie, że materiał kosztował tyle co nic, a w głowie od razu pojawił się pomysł jego wykorzystania. O zgrozo.

Pragnieniom można się poddać, albo nie, ale dyskusja z nimi nie ma sensu. W mojej wizji miała to być obrzydliwie słodka spódniczka, jak dla lalki lub księżniczki. Widocznie tkwiąca we mnie mała dziewczynka poczuła chęć dopieszczenia. Resztki zdrowego rozsądku szeptały tylko cicho: oby nie spódnica z klosza. Udało mi się pójść z moim wewnętrznym dzieckiem na kompromis. Rozsądek zrezygnował z najsensowniejszej przy tym materiale spódnicy z marszczeniami, dziecko przyznało, że nie tylko spódnica z koła może być słodka. Stanęło na kontrafałdach. Ten proces myślowy musiałam wykonać jeszcze przed zamówieniem materiału, by wiedzieć, ile go potrzebuję. Gdy tylko kurier przyniósł wyczekiwaną paczkę, zabrałam się do realizacji pomysł.. Albo kilka dni później, bo w mojej głowie to słodkie różowe coś już istniało, więc szycie było sprawą czysto techniczną.

Teraz przedstawię aspekt techniczny szycia spódnicy, dla tych co szukają informacji o szyciu na moim blogu. Jeśli ktoś czyta go tylko dla moich przemyśleń niekoniecznie krawieckich, może pominąć kolejne dwa akapity i od razu przejść do zakończenia.

Z konstrukcją w krawiectwie jest tak samo jak z konstrukcją w budownictwie. Nikt rozsądny nie będzie twierdził, że można zbudować dom, bez profesjonalnego projektu. Tak jak nie da się uszyć garnituru, bez odpowiednio przygotowanej konstrukcji. Jednak ten sam rozsądny człowiek, obejdzie się bez pomocy architekta przy budowie garażu lub domku narzędziowego. Podobnie można uszyć proste rzeczy bez posiadania wykroju. Wystarczy podstawowa wiedza. Oczywiście i architekt i konstruktor odzieży znajdą sto argumentów, by Was przekonać, że ich usługi są niezbędna i jeśli zrobicie coś bez ich tajemnej wiedzy, to na pewno nie będzie się nadawać do użycie. Buda zawali się na psa, a w sukience nie będzie można się pokazać publicznie. Oczywiście tak też może się stać, czasem jednak warto zaufać sobie, swojej wiedzy i doświadczeniu.

befunky-collage

Bez pomocy wykroju można uszyć spódnicę z koła lub z prostokąta. W pierwszym przypadku wystarczy znać wzór na średnicę, czy też promień. Albo wiedzieć, że promień potrzebny nam do uszycia spódnicy z koła to w przybliżeniu 1/6 naszego obwodu talii, a spódnicy z półkola 1/3 tegoż obwodu. W drugim nie potrzeba nawet tego. Wykrawamy sobie prostokąt. Marszczymy doszywamy do paska, wciągamy gumkę lub wszywamy zamek i gotowe. Możemy też pokusić się o zamianę marszczeń na zakładki lub kontrafałdy. W tym ostatnim przypadku z pomocą, tak jak w przypadku koła, przychodzi matematyka. Obwód talii (lub pasa, jeśli wolimy nosić spódnice niżej) mnożymy razy 3 (bo kontrafałdy są 3 warstwowe) i mamy szerokość naszego prostokąta. W pasie mam 70, więc na prostą spódnicę z kontrafałdami potrzebuję prostokąta o szerokości 210 cm. Do tego doliczyłam zapasy na szwy. 210 podzieliłam na 2, w ten sposób dowiedziałam się, że mój przód ma 105 cm plus 2 zapasy po 1,5 cm czyli 108 cm. Przód ustalony. Teraz tył. Jeśli ktoś woli zamek z boku, kroi tył taki jak przód i po kłopocie. Mój tył składa się z 2 części ze względu na zamek. Tak więc 105 podzieliłam na 2 i wyszło 52,5 i dodałam po 1,5 centymetra zapasu z każdej strony, czyli na tył wyszło dwa prostokąty po 55,5 cm szerokości. Wykroiłam prostokąty o odpowiedniej szerokości i takiej długości jakiej potrzebowałam plus zapas na podłożenie. To było 80 cm. Pozostało ułożyć kontrafałdy i wszystko zszyć. I tu znów z pomocą przychodzi matematyka. Chciałam mieć 10 kontrafałd. Aby kontrafały były równe podzieliłam przód (bez zapasów) na równych 5 części i w ten sposób dowiedziałam się, że każda na każdą kontrafałdę przypada 21 cm. Na każdą część tyłu przypadło 2,5 kontrafałdy. Musiałam tylko ułożyć je tak, by zakładki przy zamku tworzyły kontrafałdę. I koniec. Pozostało zszycie i cieszenie się spódniczką. Ja kontrafałdy ułożyłam na manekinie, aby na pewno dobrze się układały. Wiem, że opis brzmi skomplikowanie, ale naprawdę jest to banalnie proste.

Różowa spódnica, blady róż, dziewczęcy róż, brudny róż

Było chyba 0 stopni, myślałam, że zamarznę, ale twardo pozowałam :)

Gdy już spódnica była gotowa, pozostało mi tylko odpowiedzieć sobie na pytanie natury estetyczno-społecznej.

Czy kobiecie tuż przed czterdziestką wypada nosić dziewczęcy pudrowy róż?

Nie odpowiedziałam, bo nie wiem czy wypada. I właściwie nie wiem też, dlaczego miałabym się tym przejmować. Wiem jednak, że w takim odcieniu różu poczułam się całkiem dobrze. W międzyczasie wygrzebałam na ciuchach bluzeczkę w podobnym kolorze. Można ją podziwiać na zdjęciu, albo nie podziwiać, bo w zestawieniu akurat z tą spódnicą nie prezentuje się specjalnie efektownie. W każdym razie tak mi się spodobała ta słodycz, że już do mnie jedzie kolejny kawałek pudrowego różu. Tym razem delikatna wełenka. Może na sukienkę?

Jeszcze dopisek dla tych, którzy lubią komplementy w wydaniu mojego męża.

  • Kochanie, jak Ci się podoba moje nowe dzieło? – pytam, nie licząc na nic specjalnie miłego.

  • Ta spódnica jest różowa – odpowiedział mąż, by nie musieć skłamać i jednocześnie nie chcąc zrobić mi przykrości mówiąc prawdę. Zdradził go ton głosu.

Pudrowy róż,

Zdjęcia robiła niezastąpiona Marcelina Cisek

 

Udostępnij:

7 Comments

  1. A ja uważam, że kobieta może sobie w różu chodzić do starości nawet. Jeżeli nie przebiera się za dzidzię piernik :) chociaż i tu jestem tolerancyjna bo uważam, że w Polsce ludzie są nadal za mało kolorowi ale na szczęście ta tendencja powoli ulega zmianie. Bardzo ładnie i odmładzająco :) Spódnica wiadomo, że ekstra ale bluzka też wybitnie pasuje :)

    Reply
  2. Pięknie Ci w takim różu i absolutnie nie powinnaś go unikać! Fajne w takich spódnicach jest to, że nie potrzeba żadnego wykroju, szybko się je szyje i zawsze dobrze wyglądają :)

    Reply
    • To prawda. Spódniczkę od razu polubiłam.

      Reply
  3. Wielbię ogromną miłością wszystkie kolory( z wyjątkiem czerni), ale przed rożem broniłam się długo. Mniej więcej rok temu sprawiłam sobie bluzkę, w takim samym odcieniu co Twoja spódnica i przepadłam! Uważam, że delikatny róż odświeża garderobę i można go z powodzeniem zestawiać z ciemniejszymi rzeczami.
    Z tego powodu bardzo podobai się Twoja spódnica! Podoba mi sie po pierwsze długość za kolano – która bosko wygląda z tymi kozaczkami, a po drugie fason.
    Po trzecie jestem z tych co lubią czytać wywody nie szyciowe!
    Wniosek z mojej chaotycznej wypowiedzi jest jeden – nos tę spódnice z przyjemnością, bo bardzo przyjemnie się na Ciebie patrzy!
    Pozdrawiam!

    Reply
    • Dziękuję, za tak dużo miłych słów. Też zauważyłam tą rozświetlająca właściwość różu jak tylko założyłam spódniczkę. Zastanawiam się, dlaczego tyle lat żyłam w nieświadomości.

      Reply
  4. Piękna jest ta spódnica. Zawsze chciałam szyć sama, ale brakuje mi teraz czasu. Podziwiam osoby które same szyją sobie ubrania.

    Reply
  5. Spódnica jest piękna, ale bluzka też zwraca uwagę :) Jestem zdania, że róż pasuje zawsze, wszystko zależy od fasonu i reszty stylizacji. Twoja spódnica jest cudna i wyglądasz doskonale!

    Reply

Odpowiedz na „pastelovenitkiAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>