Sukienka jak dla sześciolatki – czy dorosła kobieta powinna ją nosić?

Sukienka jak dla sześciolatki – czy dorosła kobieta powinna ją nosić?

Ta sukienka kojarzy mi się z kilkuletnią dziewczynka, która trzymana przez dorosłego za rękę idzie do przedszkola. Nie taki był zamysł. Co więcej żadnego zamysłu nie było. Jak widać robienie czegoś bez wcześniejszego zaplanowania może skończyć się słodkim, albo co gorsza uroczym koszmarkiem. A wszystko zaczęło się tak:

Na zajęciach konstrukcji konstruowaliśmy bluzkę dopasowana zaszewkami. Pomyślałam, że aby się przekonać, jak ta bluzka leży, należałoby ją odszyć. Nie potrzebuję jednak bluzki, więc postanowiłam uszyć sukienkę.  Ciągle jednak nie miałam pomysłu jak ta sukienka ma wyglądać. Tydzień wcześniej w sh wpadły mi w ręce krótkie błękitne zasłonki ze świetnej jakości bawełny. Postanowiłam je wykorzystać. Z jednej zasłonki skroiłam górę. I odłożyłam na kilka dni. Upały były. Nie dało się włączyć żelazka, a jak wiadomo, bez żelazka nie da się szyć. Gdy pogoda stała się łaskawsza siadłam do maszyny, zszyłam skrojoną górę i zabrałam się za dół. Miał być z półklosza, czyli półkola. Zasłonki jednak nie były szczególnie duże, więc jedyne co mogłam  zrobić, by spódnica zakrywała kolana, a  jednak miała odrobinę obijętości to niewielkie marszczenia lub zakładki. I tak właśnie zrobiłam, popełniając błąd przy krojeniu, więc spódnica wyszła 10 cm krótsza niż zamierzałam. Na szczęście kolana przykrywa. Jeszcze w międzyczasie dodałam koronki i kieszonki. Jak ma być słodko to już niech będzie słodko.

Takim sposobem powstała sukienka jak dla dziewczynki z przedszkola. Słodka i urocza. Polubiłam ją od pierwszego wejrzenia. Jak większość szytych przeze mnie sukienek jest dość luźna, więc noszona z paskiem wygląda całkiem inaczej niż bez.

Na pytanie zawarte w tytule nie odpowiem: nie wiem. A jeśli nie powinna, to mnie absolutnie to przed noszeniem nie powstrzyma.

Z paskiem i bez. Która wersja podoba Wam się bardziej?

Sukienka z paskiem i bez. Która wersja podoba Wam się bardziej?

 

A dla tych, co dotrwali do tego momentu, mam wierszyk:

Mam trzy latka, trzy i pół.

Głową sięgam ponad stół.

Do przedszkola chodzę w workiem,

mam wieszaczek z muchomorkiem.

Ja pierdolę to przedszkole.

Moją panią też pierdolę.

Tylko jeża nie pierdolę,

bo za bardzo w dupe kole. 

 

I jeszcze komplement mojego męża, gdy mnie w niej zobaczył:

– To sukienka ciążowa jest?

 

W praktyce wygląda tak.

Przedszkolna sukienka w praktyce sprawdza się świetnie. Na upały zdecydowanie w wersji bez paska.

 

Udostępnij:

3 Comments

  1. Mi się podoba bardziej bez paska i w ogóle uważam, że jest śliczna :) pozdrawiam

    Reply
    • Dziękuję. Na te upały też wolę bez paska :D

      Reply
  2. Sukienka ładna i tobie w niej ładnie. Nosić wypada jak najbardziej. Pozdrawiam serdecznie. Może kiedyś, zimą też wrócę do szycia. A! I kapelusik super.

    Reply

Odpowiedz na „Beata HerbataAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>